29 kwietnia 2015

Czy to próżność sprawia, że chce nam się żyć?

Próżne czasy, próżny człowiek, próżność, próżność, na każdym kroku. Sądzę, że to właśnie próżność króluje i rządzi dzisiejszym światem. Nawet nie pieniądz. A właśnie próżność.
Większość ludzi sądzi, że przez dobra materialne, do których zdobycia pieniądz jest oczywiście niezbędny, stanowią o jestestwie człowieka. Przez to, kto ile ma, jak dobrych rzeczy, jakie luksusy, na co sobie może pozwolić, jak dobrze może wyglądać, postrzegamy zarówno samych siebie, jak i innych, z którymi dzielimy wspólne sprawy.

W prywatnych szkołach, o wartości waszych dzieci, mówi miejsce wakacji. Nie daj, żeby było nieodpowiednio modne wśród próżnych tego świata! Wtedy w życie młodego człowieka trafiają szykany, kres wielkich przyjaźni, pogarda. Szkoły publiczne też nie są pozbawione próżniactwa, z tą tylko różnicą, że tu są ludzie z różnych grup społecznych. Próżniacy po prostu się nimi nie zajmują.

Nie myślcie jednak, że próżność to tylko bogaci. Co to, to nie. Próżność jest w każdym z nas (dobra, w większości). Kupujemy, kupujemy, kupujemy. Na potęgę. Setne kiecki, koszule, spodnie. Niezbędna kolejna deska do krojenia – bo muszą być minimum dwie, przecież tak mówili w telewizji. Nowe samochody – lepsze, ładniejsze od sąsiada. Nowe meble, koniecznie z markowych firm, jeśli tylko nas stać. Roboty do kuchni, sekatory do ogrodów, zabawki dla dzieci…. Wszystko. Kupujemy dosłownie wszystko. Szczególnie jeśli jeszcze jest promocja. Wtedy kompletnie zatracamy się. Nieważne, czy coś jest potrzebne, czy nie – ważne, że taniej!
Nasilenie tego zjawiska następuje przed świętami. Jakimikolwiek. Czy to Gwiazdka czy Święto Zmarłych. Nie ma znaczenia. Kupujemy, kupujemy, kupujemy. Nowe bombki, bo trzeba się czymś pochwalić, piękne choinki – proste, idealne, pachnące. Podwójne ilości zniczy, bo nie wystarczy zapalić na grobie jeden. A co jak wujek zapali dwa? My z  jednym wypalimy? Nie do pomyślenia!

Nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, jak nasi znajomi mogą utrzymać się z jednej pensji. I to takiej niskiej, albo jak emerytka może sobie poradzić z utrzymaniem, z taką głodową emeryturą? Jak można przeżyć, mając do dyspozycji jedynie 1000 zł? Dla tych posiadających większe pieniądze, jest to temat niewyobrażalny! Teraz. Na razie. Aż do chwili, gdy korporacyjny „szczur przełożony” nas zwolni, a my długie miesiące nie będziemy mogli znaleźć pracy. Wtedy jest tak: nagle świat się wali, spływa na nas upokorzenie, złość, lęk. Znajomi i dobrzy przyjaciele, nie mogą (nie chcą) nam pomóc załatwić pracy. Szerokie kontakty na nic się nie przydają, a my jesteśmy coraz bardziej sfrustrowani. A potem? A potem trzeba żyć, za niższą pensję, na niższym poziomie, sami, lub zdani na pomoc innych, zazwyczaj obcych ludzi i nagle okazuje się, że….
…. można.

Dlaczego zatem jesteśmy próżni? Dla kogo? Czy to, jak żyjemy muszą wyznaczać nam posiadane dobra? Czy one stanowią o tym kim jesteśmy? Czy po to żyjemy, by popadać w próżność? Czy to próżność sprawia, że chce nam się żyć?

*   *   *

WIOSNA!

W KOŃCU!



Zdjęcie z poszukiwań wiosny. Jesteście ciekawi relacji ze spacerku?
Jak tak, to piszcie, a następny post będzie o tym :)



Pozdrawiam :*

UDOSTĘPNIJ TEN POST

25 kwietnia 2015

Co z tą praca?

Praca podobno leży na ulicy. Wystarczy schylić się i podnieść ofertę. Jak ktoś chce pracować to będzie, żadna praca nie hańbi, odpowiedzialność, to między innymi zdolność utrzymania rodziny, pracowity i uczciwy człowiek o pracę martwić się nie musi...

Hm, jak często słyszeliście takie slogany? Co o tym myślicie?



Ja powiem, że czasem się z tym zgadzam. Jeśli ktoś pracuje fizycznie, zajmuje niskie stanowiska, jest dobrym szeregowym handlowcem, lub super rzemieślnikiem, z zawodem w ręku (jak choćby: fryzjer, stolarz, murarz itp.), to tak, pracę znajdzie. Dziwne byłoby dla mnie, gdyby nie znalazł.
Problem pojawia się wtedy, gdy za dużo umiemy. Za bardzo się wyedukowaliśmy, za dużo doświadczenia zdobyliśmy, za bardzo parliśmy do przodu, by zdobywać kolejne awanse. Nagle fuzja, zwolnienia, które nie omijają nikogo i klapa! Nagle okazuje się, że nie można znaleźć pracy. Nie ma jej dla nas. Kazali nam się kształcić, szkolić, doskonalić, a teraz, jeśli w ogóle trafimy na rozmowę o pracę, mówi się nam, że mamy za duże kwalifikacje!

Szokuje mnie to, oburza i wprawia w totalne osłupienie. Jednego dnia jesteśmy super kierownikami, szefami, dyrektorami, a następnego dnia należałoby wyrzucić nas na śmietnik, bo za dużo wiemy, za dużo osiągnęliśmy. Miesiącami szukamy pracy i nic, a rodzinę jakoś utrzymać trzeba? Tej nie da się powiedzieć, że mamy za duże kwalifikacje. 
Przezwyciężamy zatem własną dumę i schodzimy z oczekiwań, szukając czegoś gorszego względem naszego CV. Niższego stanowiska, byle tylko się gdzieś załapać. Nie da rady! Z tymi kwalifikacjami pan/pani chce u nas pracować? Dlaczego? I co mamy powiedzieć? - że rodzina, że rachunki? Kto to zrozumie? Kogo to obchodzi, bo przecież skoro ma się takie doświadczenie to i kasą powinniśmy chyba być usłani nie?
Trzeba zatem iść krok dalej. Wykasować z CV to, czego za dużo. Tylko jak to wybrać, co usunąć? Zmienić nazwę stanowiska, by było wiarygodniej? 
Tworzymy fałszywe dane na swój temat, bo przecież pracować trzeba. Żyć trzeba. Płacić trzeba.


Pracodawcy narzekają na młodych, po studiach, Xów czy Yków, a nie chcą nas, doświadczonych, z wiedzą, z obyciem, z kulturą pracy wyszlifowaną przez lata. Dlaczego? Boją się, że jesteśmy mądrzejsi od szefów, czy że za dużą będziemy chcieli pensję? A jak chcemy małą to dziwią się, że jak to, to jest niewspółmierne do kwalifikacji? A my przecież tylko chcemy żyć!

Nikt tego nie rozumie????!!!!

Dziwne czasy. Trudno się odnaleźć. Nawet w pracy, którą mamy przecież uprawiać do 67 lat. Tylko kto nas zatrudni, bez znajomości i układów? Jesteśmy za starzy, za młodzi, zbyt doświadczeni, za bardzo wykształceni, jak oczekujemy za mało to jesteśmy dziwni, nikt nie chce z nas skorzystać. Smutne.

 Tylko co dalej?





UDOSTĘPNIJ TEN POST

23 kwietnia 2015

Kobieta to potwór?

Przeprowadziwszy gruntowną analizę doszłam do wniosku, że kobieta to potwór. Naprawdę. Zastanówcie się. Taka niby miła, piękna pani, a wszystko widzi. Każdy drobiazg, każde przewinienie, nawet to, co dziecko aktualnie robi w drugim pokoju. 
Wszystko słyszy. Nie zadziwia cię to, że gdy się kąpie, mimo szumu wody słyszy jak otwierasz, bezszelestnie wydawać by się mogło, małe piwko? Mało, że słyszy to, co może i inny by usłyszał, ona słyszy nawet to, czego normalnie nie słychać. Rozmawiając z kobietą uważaj zatem, bo słyszy słowa, których nie mówisz. Choć tą umiejętność można by zaliczyć do zalety - kobieta jest oczytana. Czyta nawet między wierszami. Albo do wad typu nadwzroczność! Bo nawet sokoli wzrok nie sięga, aż tak daleko.
Do tego należy jeszcze dołożyć kilkoro rąk, bo jak inaczej wytłumaczyć wszystkie te rzeczy, które udaje jej się zrobić w domu. Przebrać i przewinąć dziecko, uprać, poprasować, umyć okna, zetrzeć kurze, odkurzyć, zmyć podłogi, ugotować obiad, nakarmić dzieci, wysłać maile, pospacerować z maluchami, zrobić zakupy... i to wszystko nim ty wrócisz z pracy! Rąk, jak u ośmiornicy!
Kobiecy brzuch też jest nie z tej ziemi. Rozciągają się do granic możliwości, by dać życie kolejnej może kobiecie. A one znoszą to dzielnie, trochę bo chcą, a pod koniec ciąży bo muszą i wyjścia nie mają. I jeszcze ten ból, przy jakże pięknym akcie narodzin. Normalny człowiek by tego nie zniósł. To jak odcinanie ręki bez znieczulenia. Ale kobieta musi. Wyjścia nie ma. I znosi. Może jest ze stali?!
W nogach też coś musi mieć. Może jakieś stalowe pręty o dużej wytrzymałości, bo jak inaczej wytłumaczyć, że może taka ganiać całe dnie za dziećmi, albo w pracy między biurem swoim, a prezesa i do tego jeszcze na obcasach? 
Głowa kobiety też zdaje się być większa niż mężczyzn. Jak inaczej wytłumaczyć, że wie wszystko najlepiej, że mieści super intuicję, że myśli i robi kila rzeczy naraz, że ma tyle myśli w głowie, że trudno je pozbierać i zrozumieć?
Jakby tego było mało, kobieta ciągle gada. Bezustannie chce o czymś dyskutować. Jej język zatem musi nie mieć końca!
Hmm, a zatem podsumujmy jak by wyglądała kobieta, gdyby miał ją namalować ktoś, kto nigdy niewiasty nie widział i tylko na podstawie niniejszego opisu ma przed sobą malarskie wyzwanie. 


Taka pani miałaby oczy dookoła głowy lub dodatkowo na słupkach jak ślimak - bo wszystko widzi. Po drugie na jej ciele mogłoby być kilka par uszu, albo jedne ale długie jak u zająca - bo wszystko słyszy. Głowa musiałaby być znacznie większa od reszty tułowia - bo dużo mieści. Do tego kilka par rąk - bo dużo robi. Aha i jeszcze brzuch - bo w ciąży bywa. Nogi dwie, ale chyba z jakimiś prętami - bo dużo znoszą. I koniecznie na obcasach. Do tego wszystkiego jeszcze długi język - bo ciągle gada. Całość należałoby ubrać w ładną kieckę i ubłyszczyć w ramach perfekcyjnego makijażu. Do tego niebagatelna fryzura i nasza piękność gotowa. Mogłoby wyjść jak powyżej na zdjęciu - umyślnie czarno-białym, żebyście za bardzo szoku nie doznali. Albo jeszcze lepiej w zależności od ręki malarza. Tak czy owak, gdyby kobieta wyglądała zgodnie z ilością umiejętności, które posiada, świat byłby straszny!!!

Pozdrawiam :*
UDOSTĘPNIJ TEN POST

20 kwietnia 2015

Q&A - Pytania i odpowiedzii #1

Przez weekend przygotowałam lekki post, pomyślałam bowiem, że nie mogę ciągle pisać postów tematycznych, ponieważ stałoby się to zbyt monotonne. 
Zdecydowałam, że dzisiaj będzie post z pytaniami. Jeżeli po przeczytaniu tej notki chcielibyście się jeszcze czegoś dowiedzieć, to piszcie w komentarzach, a ja wybiorę kilka do następnej. 

 Zaczynamy... !

1. Jak zaczęła się twoja historia z blogowaniem?
A, więc to było jakoś w 2009 roku. Pamiętam, że założyłam wtedy swojego pierwszego bloga. Pisałam tam wszystko! Dosłownie! Pisałam tam notki codziennie, były one bezsensu. Blog dalej jest w necie..nie podam Wam linka, bo wstyd trochę haha. No i od tego jakoś tak poszło.. później był blog kosmetyczny, totalny nie wypał. No i teraz ten, moim zdaniem najlepszy jaki miałam.

2. Dlaczego blogujesz? Co Cię w tym kręci?
Blog jest jednym z moim zainteresowań, którymi zajmuję się w wolnym czasie. Co mnie w tym kręci? Otóż nie wiem, ale jest to odreagowanie moich emocji, mogę ie tu wyrazić na dany temat.

3. Dlaczego taka, a nie inna, tematyka bloga?
Ta wydaję się być najlepsza, piszę o tym co chcę.

4. Czym się interesujesz? Czy kolekcjonujesz coś?

Interesuję się fotografią i podróżowaniem. Kolekcjonuje stare listy, widokówki.

5. Czy masz zwierzątko domowe? Jeśli tak - jak się wabi?
Tak mam pieska (suczkę). Wabi się Psotka.

6. Czy uprawiasz (regularnie) jakiś sport?
Nie, ale mam zamiar.

7. Co lubisz robić w swoim wolnym czasie?
Czytam książki, bloguje.

8. Wolisz oglądać filmy czy czytać książki? Dlaczego?
Zależy od tego jaka to książka, bądź jaki film. W najczęstszych przypadkach książki okazują się lepsze, jak dla mnie. Dają większe pole do wyobraźni i są opisane bardziej szczegółowo. W wielu filmach tak jest, że niektórych sytuacji po prostu nie da się zrozumieć, bez przeczytania książki, na której dany film się wzorował. Wolę najpierw przeczytać książkę, potem obejrzeć film.

10. Ulubiona zabawa z dzieciństwa?
gra w dwa ognie oraz gra w piłkę nożną

11. Masz dziwne nawyki?

Jak każdy mam kilka nawyków. Lubię wąchać książki zanim kupie, najlepsze są te z antykwariatu czy też miejskiej biblioteki. Ciągle kremuje dłonie, muszę mieć odpowiednio nawilżone. Mam "swoją" łyżeczkę, która się wyróżnia.

12. Jaka jest Twoja ulubiona książka?

Nie mam.

13. Masz ulubioną stronę internetową?
http://dresscloud.pl/share/X2204/

14. Ile blogów obserwujesz?
Sporo.

15. Jesteś poukładana czy roztargniona?

Staram się być poukładana i mieć wszystko poukładane. Jednak czasami bywa, że jestem roztargniona, no.. może więcej niż czasem.

16. Co cenisz w ludziach?
Przede wszystkim cenie sobie szczerość oraz wiarygodność człowieka.

17. Co Cię w nich odpycha?

Dwulicowość, uważanie się za lepszego od innych

18. Jakie zwierzęta lubisz?
Koty, papugi <3

19.Chciałabyś być jakimś zwierzęciem? 
Chciałabym zostać kotem. Takim miłym małym zwierzątkiem, które podnosi do góry ogon, gdy się go głaszcze. Które zawsze spada na cztery łapy i podobno ma siedem żyć. Które mruczy, jak mu przyjemnie. Taaak....

20. Jakie książki lubisz? Masz swoje ulubione?
Romans, dramaty. Nie mam ulubionych.

21. Jakie filmy lubisz?
Komedie romantyczne i horrory

22. Lubisz poduszki? 
Tak,mam swoja jedna ulubioną.

23. Masz jakieś pluszaki?
Mam bardzo dużo, z każdym wiąże się jakieś wspomnienie.

*  *  *
Nie obyło się tez bez pytań osobistych, ale i na nie też odpowiem.

24. To twoje dziecko na zdjęciach?
Tak to moje dziecko, mój synek.

25. Masz chłopaka?
Mam męża.

26. Jak ci się układa z mężem?
Dobrze.

27. Mieszkasz z nim?
Częściowo tak.

28. Zdałaś maturę?
W tym roku będę zdawać.

29.Mieszkasz z rodzicami czy na swoim?
Z rodzicami jeszcze, nie długo na swoje.


*     *     *

I oczekiwane ..

 Rozdanie!


Mam dla Was skromne rozdanie, na wstęp bloga.

Jeżeli jesteście chętni,zapraszam do udziału ....




Co zrobić ,aby przyłączyć się do zabawy :

1. Polubić mój fanpage 


2. Udostępnij i polub ten post konkursowy (pamiętaj,aby ustawić na publiczne) :


3. Wyraź w komentarzu chęć udziału (tutaj bądź pod plakatem konkursowym na facebooku)
Jeżeli zgłaszasz się tutaj pisząc z "anonima"  bo nie posiadasz konta google. nie zapomnij się podpisać.

4. Jeżeli masz ochotę,zaobserwuj mój blog,nie jest to jednak warunek konieczny,ale będzie mi bardzo miło gdy będziesz na bieżąco z moimi postami.

5. Bądź aktywny/a na fanpage,to na prawdę popłaca ! :)


Pozdrawiam :*
UDOSTĘPNIJ TEN POST

14 kwietnia 2015

Chłopiec czy dziewczynka?

Nie bardzo rozumiem, o co chodzi z płciowością w dzisiejszym świecie. Nie jestem specjalnie religijna, ani totalnie przeciwna jakimkolwiek wyznaniom. Szczycę się tym, że mam swoje zdanie. Może zabrzmi to dziwnie, ale wielu spraw w dzisiejszych czasach nie rozumiem. 

Chłopcy i dziewczynki. Nigdy między nimi nie postawimy znaku równości. Choćbyśmy nie wiem co robili. Taka prawda. Zgadzam się, że każdy powinien być równy wobec prawa, być tak samo karany i nagradzany, bez względu na wszystko: płeć, zajmowane stanowisko, wygląd itp. Jestem również, za tym, by każdy miał wybór, w czym tylko się da, zarówno w rodzaju pracy, który chce wykonywać, w decyzjach na temat własnych dzieci, w sprawach błahych i poważnych, bez względu na swoją płeć, pochodzenie itp. 

Nie potrafię jednak zrozumieć, dlaczego tak istotne jest udowodnienie całemu światu czegoś, czego udowodnić się nie da. Faceci kontra kobiety. Dziewczęta kontra chłopcy. 
 
Inni! 
 
Inna mentalność, inny sposób postrzegania świata, inna siła fizyczna, no i coś czego żadno gender, gember, grender czy inne dziwactwo nie przeskoczy - zdolność kobiet do rodzenia dzieci. No bądźmy szczerzy, choćbyśmy na rzęsach chodzili i góry dźwigali - FACET NIGDY DZIECI NIE URODZI. Jaki wniosek? Ano taki, że nie wszystkich da się zrównać.

Oburza mnie oburzenie współczesnych rodziców, że na kartoniku z domkiem dla lalek, namalowana jest tylko dziewczynka. Brakuje im chłopca. I na odwrót, że na kartoniku z zabawką pt. samochód, jest tylko bawiący się chłopiec. Czy to straszne? Wiadomo że dziecko bawi się tym czym chce. Czy muszę jeszcze mieć to narysowane? Ktoś powie, bo żeby nie utrwalać stereotypów. Ale stereotypy są i będą i taka głupkowata walka temu na pewno nie sprzyja. Przeciwnie, bardziej dzieli i konfliktuje. Mój synek chciał kiedyś różowego misia. Kupiłam. Różowy.. hm..? Nie przeszkadzało mi to. A synek i tak miał fajną zabawę. 

W sklepie łatwiej jest, gdy mamy podział, tu chłopcy tu dziewczynki. Czy to przy zabawkach, czy przy ubraniach, czy w kosmetykach. Co by było, gdyby w tym względzie panowało równouprawnienie. Gdyby zrównać kremy dla kobiet z kremami dla mężczyzn, ubrania żeńskie i męskie itp.? Postawić je na tych samych półkach, a jedynym podziałem uczynić rodzaj cery lub rozmiar stroju? Dalibyśmy radę jeszcze cokolwiek kupić? Odnaleźlibyśmy się w sklepach? To może tak trzeba zrobić? Nie dzielmy bluzek, majtek czy kosmetyków. Skoro wszyscy są tacy sami? To po co? 

Czy to ja  źle myślę, czy świat nie ma ważniejszych problemów? I co takiego się stało, że garstka oburzonych, znów narzuca zdanie i swoją wolę całej reszcie? O co chodzi? Nie umiemy już funkcjonować jeśli na każdym kroku nie wyryjemy obrazkowo, jacy to jesteśmy równi?
 
 

*   *   *

Dziękujemy!

Chciałam bardzo serdecznie podziękować pewnej osobie, za wykonanie desing'a bloga! Jeśli chcielibyście coś odmienić u siebie, zapraszam do niej. Polecam! Linka do niej macie zaraz pod opisem " O mnie " po prawej stronie :)

*   *   *

Nie będzie nas do 20 kwietnia, wyjeżdżamy trochę odpocząć o życia codziennego, obowiązków, pracy, szkoły. Także do następnego!

Aaaaa..Chwileczkę!

Kochani! Mam do was wielką prośbę. Moglibyście zadać mi pytania do Q&A? Chciałabym dodać post na bloga właśnie z takim tematem. :)


Pozdrawiam :*
UDOSTĘPNIJ TEN POST

11 kwietnia 2015

Szacunek najważniejszy.

Dzieciństwo to czas, kiedy wpaja się małym "człowieczkom" zasady funkcjonowania obecnego świata. Wtedy właśnie często i od każdego w rodzinie słyszałam: "musisz być grzeczna, kulturalna, podziękować, przeprosić, poprosić, być skromna!" 

Mówienie o sobie, "ja jestem najlepszy, to właśnie mnie powinno się to należeć" oznaczało zwyczajnie bezczelność, butę, egoizm, zapatrzenie w siebie i nie było dobrze postrzegane. Według wpojonych mi zasad, aby dostać pracę trzeba było po prostu być dobrym w danej dziedzinie, skromnie umieć to przedstawić i zasłużyć dzięki ciężkiej nauce i pracy. 

 Szybko jednak okazało się, że to wcale nieprawda. W momencie poszukiwań wymarzonego (lub nie) zajęcia zarobkowego trafiłam akurat na zmianę tych starych przyzwyczajeń kulturowych. Najważniejszym stało się to, by dobrze się sprzedać. Mówić o sobie, jak o kimś wyjątkowym. Samego siebie reklamować, jako najlepsze co może pracodawcę spotkać! Czyli dokładnie odwrotnie, niż to co zostało mi wpojone. Nagle skromność była niczym, a bezczelność cechą pożądaną przez rynek.

Tymczasem teraz, w roku 2015 okazuje się, że kolejni rodzice wychowali pokolenia "Y", czy też "klapki" czy też jak to się tam o nich mówi. Ale czy można się dziwić? Wmawiano dzieciom, by robiły wszystko po swojemu, by umiały się cenić, sprzedać, mówiono że to właśnie oni, a nie nikt inny są najlepsi. I mamy to co mamy. Nie rozumiem, czemu nagle wszyscy są zdziwieni jak można przyjść na rozmowę o pracę w klapkach, albo z ojcem czy matką, albo bez krawata? Jak to możliwe, że młodzi ludzie tuż po szkole mają takie wymagania finansowe, którym firmy nie są w stanie sprostać?

Ponownie pytam: czy można się temu dziwić? Przecież ludzie tylko dostosowali się do nowych warunków. Nie nauczyliśmy obecnego pokolenia szacunku do pracy, do innych ludzi, tylko szacunku do samego siebie, a właściwie zapatrzenia w siebie. Bo tak chciał rynek, na to stawiano! Czemu zatem tak się wszyscy nagle dziwią?

Przez jakiś czas biłam się z myślami, czy aby dobrze wychowuję swoje dziecko wpajając mu zasady, które mnie wpojono. Myślałam, że może jeszcze to wszystko naprawię, a niech tam, niech się nie słucha, niech wyrywa innym zabawki, niech walczy o swoje za wszelką cenę. Bałam się, że sobie nie poradzi w tym wyścigu szczurów, ale teraz zaczynam mieć nadzieję. 








Nadzieję na powrót wartości słusznych, unowocześnionych - lecz słusznych, gdzie skromność, kultura osobista, szacunek dla innych będzie tym, co zacznie znów wszystkim przyświecać.

Szanujmy się, ale z szacunkiem dla innych. Nie dajmy sobą pomiatać w pracy, nie róbmy rzeczy bez sensu tylko dlatego, że ktoś idiotycznie tak chce, przekonujmy do swoich racji, mówmy swoje zdanie, walczmy o swoje, ale zawsze z szacunkiem do innych.


Pozdrawiam :*

Zapraszam również do polubienia naszego Fan-Page by być z nami na bieżąco :)

Link: https://www.facebook.com/pages/Viktolandia/773284992764168?ref=hl
UDOSTĘPNIJ TEN POST

10 kwietnia 2015

Facebook'owe szaleństwo!

Świat oszalał dzisiaj na punkcie portali społecznościowych. Rekordy popularności bije Facebook i niech nikogo nie zmyli to "book". Z książką ma to niewiele wspólnego. Chyba żeby użyć przenośni - i określić ten portal jako "księga życia".

Ludzie wypisują tam wszystko. Od spraw ważnych i poważnych, po takie błahostki i głupoty, że aż się wierzyć nie chce. Kogo w końcu obchodzi, że czyjeś dziecko zjadło dwa, a nie trzy kęsy kanapki, a minutę później, oczywiście w nowym poście, wypiło dwa łyki soku z marchewki - PIERWSZY RAZ W ŻYCIU!!!. 

Rozważania młodych dziewczyn na forum publicznym, czy ma się mu oddać już teraz, czy może jeszcze zaczekać, oraz jakie gumki (te co inteligentniejsze się zastanawiają) mają wybrać, żeby przypadkiem nie pękły, zakrawa o pomstę do nieba. Niegdyś tego typu głupoty można było wyczytać w gazecie typu "BRAVO", a teraz epidemia głupoty rozlewa się po całym świecie i to w zastraszającym tempie.


Korespondując z młodymi ludźmi, muszę dzisiaj odpalić Facebook'a. Inaczej się nie da. E-mail? Niedługo odejdzie w zapomnienie. Ostatnio trzy dni czekałam na odpowiedź mailową i nic. Wykonawszy telefon usłyszałam: "jak to? przecież odpisałam ci na fejsie". Nie mam więcej pytań!

Nie rozumiem też chęci posiadania, jak największej liczby znajomych. Ludzie dodają się wzajemnie do kontaktów, kolega kolegę kolegi i tak zyskują "przyjaciół". Tylko po co? Przecież tak naprawdę nikt tam się nie zna!
Facebook ma więcej idiotyzmu i to sam w sobie. Mówię tu na przykład o tak zwanych zaczepkach, w których do dziś nie wiem, o co chodzi. Może nie jestem "fejsowo" inteligentna! Język pisany jednak w sobie mam, zadałam więc pytanie: po co są te całe zaczepki?, na jednym z ogólnych forów internetowych. Dowiedziałam się tylko tyle, że nikt nie wie, po co to jest, ale każdy w to klika. Czy może być coś bardziej głupiego?! 






W związku z ogólną fejsową epidemią, w dzisiejszych czasach, jak nie ma cię na "fejsie", to nie ma cię wcale. Nawet firmy dbając, o jak największą ilość odbiorców, chcą czy nie, MUSZĄ tam zaistnieć. I istnieją. Tylko, czy aby nie jest to za bardzo przereklamowane? Zbierasz "lajki", zależy ci na tym, robisz, co się da by je mieć, i co? To wszystko? Jak to niby przekłada się na działalność firmy? Nikt do końca nie wie. Idiotyzm polega na tym, że mimo to, każdy w to brnie, bo ilość "lajków" na stronie ma zagwarantować ci, bliżej niemierzalny sukces.


Pozostaje mi tylko dodać: DO ZOBACZENIA NA FEJSIE!



Ps. Zdjęcia nie są moje.
UDOSTĘPNIJ TEN POST
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.