31 maja 2015

Dzień Dziecka

Mamy niestety złą wiadomość dla dzieci. Sprawdzaliśmy pogodę i.. 
W dniu swojego święta, zamiast słońca i ładnej pogody, dostaną w prezencie deszczowe chmury i burze. Możliwe są także opady gradu.

Ale jak to mówią "starsi" nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. W końcu jutro jest ten dzień, przez wiele dzieci długo wyczekiwany czyli..

 Dzień dziecka ! :)


Z roku na rok, coraz bardziej mam wrażenie, że to święto to chwyt marketingowy, aby zbyć jak najwięcej zabawek, które nie są tanie. Tym bardziej jak kupujemy je w Polsce.  Podobne mam zdanie o Walentynkach. Kto to wymyślił? Jakieś święto zakochanych. Moim zdaniem jak się kogoś kocha, to powinno się te uczucie okazywać cały czas, a nie tylko w tym dniu. Tak czy nie? Ale dobra, nie o tym mowa. Wracając do tematu "Dzień dziecka" w tym dniu kupujemy dzieciom zazwyczaj zabawki i inne rzeczy. Ale nie o to w tym dniu chodzi. 
Jest dużo dzieci w rodzinach, w których to matka i ojciec pracują i nie maja czasu dla potomków. Każde dziecko w takiej rodzinie na pewno ma myśli, że ich rodzice nie kochają, bo nie maja dla nich czasu. Dla takich rodziców jest ważna praca, ale myślą też o tym by dziecku niczego nie zabrakło, dlatego tyle pracują. Nie zdają sobie sprawy, że w ten sposób dziecku robią krzywdę, bo dziecko chce rodziców, a nie rzeczy materialne. Dzieci chciałyby spędzić czas z rodzicami. Chciały by czuć się ważne oraz to, że są kochane. I myślę, że to jest w tym ich dniu najważniejsze. Przynajmniej ja tak to widzę.

My na jutro mamy zaplanowany cały dzień, każdy szczegół, by tylko maluszek się nie nudził, niech poczuję, że ten dzień jest wyjątkowy dla niego. A mówię, "my" nie mam na myśli taty Wiktorka. Kto czyta i śledzi nas na Facebooku ten wie o kogo chodzi. A kto jest ciekawy to zapraszamy tam:



Z tej okazji przygotowaliśmy coś dla Was.
Coś specjalnego dla mamy i dla dziecka!

Rozdanie niespodzianka!


Co zrobić ,aby przyłączyć się do zabawy :

1. Polubić mój fanpage 


2. Udostępnij i polub ten post konkursowy (pamiętaj,aby ustawić na publiczne) :


3. Wyraź w komentarzu chęć udziału (tutaj bądź pod plakatem konkursowym na Facebooku)
Jeżeli zgłaszasz się tutaj pisząc z "anonima"  bo nie posiadasz konta Google. nie zapomnij się podpisać.

4. Jeżeli masz ochotę,zaobserwuj mój blog,nie jest to jednak warunek konieczny,ale będzie mi bardzo miło gdy będziesz na bieżąco z moimi postami.

5. Bądź aktywny/a na FanPage, to na prawdę popłaca :)



Pozdrawiam :*

Udanego Dnia Dziecka!
UDOSTĘPNIJ TEN POST

28 maja 2015

Zostaliśmy nominowani! :)


Wstępnie jak zauważyliście po zdjęciu wyżej, zostaliśmy nominowani do zabawy "Liebster Blog Award".

Dziękujemy za nominacje!

Tak w skrócie, o co w tym chodzi:
Liebster Blog Award jest to wyróżnienie otrzymywane od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Osoba  wytypowana odpowiada na 11 pytań, a następnie nominuje 11 osób i zadaje im 11 nowych pytań. 
Kogo nominujemy?
Najlepiej osoby, które dopiero rozpoczynają przygodę z blogowaniem i przydałaby im się promocja.
Kogo nie nominujemy?
Osoby od której otrzymaliśmy wyróżnienie.


*   *   *

Teraz do sedna sprawy, przechodzimy do pytań, które nam zadano.

1. Co zainspirowało cię do tworzenia bloga ?

Potrzebowałam swojego internetowego miejsca, gdzie mogłabym czasami opublikować coś o sobie, jakiś tekst, coś co mnie interesuje i zajmuje.

2. Kim chciała byś być w przyszłości ?

To są takie moje małe, raczej niewykonalne marzenia. Nie mam konkretnego zawodu, który chciałabym wykonywać. Chcę zrobić coś wielkiego.. żebym miała satysfakcję, że życie wykorzystam w pełni i żebym na świecie pozostawiła po sobie jakiś ślad.


3. Ulubiony film typu "wyciskacz łez", dlaczego on?

 "Pamiętnik"-wcześniej wiele o nim słyszałam, ale jakoś nigdy nie mogłam się do niego zabrać. Wczoraj się w końcu udało i ... nie żałuję. Dawno się tak nie spłakałam - zwłaszcza na końcówce. Gorąco polecam!

4. Jakie jest twoje motto życiowe i dlaczego akurat takie?

Mam 3 zasady, według których prowadzę swoje życie:
*Ucz się na błędach
*Nie przejmuj się tym co mówią inni
*Bądź szczęśliwym człowiekiem 

5. Ile chciała byś mieć lat i dlaczego?

Gdyby można było się cofnąć w czasie, to z miłą chęcią bym wróciła do czasów jak miałam 3-7lat. :) Chociaż już w.w wieku miałam nieprzyjemności związane ze szpitalem, ale i tak bym wróciła do tamtych dni. Najbardziej brakuje mi tych dni bez zmartwień, bez żadnych problemów. Tych dni w których największym zmartwieniem było to, czy zdążę na wieczorynkę :)

6. Ulubiony kosmetyk to ... z firmy ... nazywa się ...

Ziaja, Oczyszczanie - Liście Manuka, Żel z peelingiem oczyszczający pory na dzień / na noc

7. Co jesz zazwyczaj na kolację?

W zależności, o której rozpoczynam dzień. Kolacje mam czasami o 17 albo wcale(po 18-stej nic nie jem). Wtedy na kolację mam szklankę zielonej herbaty i pół pomarańczy (:


8. O której chodzisz zazwyczaj spać i o której zazwyczaj wstajesz.

Kładę się koło godziny 23, a wstaje zazwyczaj 6:30.

9. Ulubiona potrawa zawierające jajka, cukier i mąkę.

Naleśniki! :D

10. Trzy najlepsze napoje według ciebie.

Tymbark, sok pomarańczowy oraz sok pomidorowy

11. Jaką książkę czytasz lub niedawno przeczytałeś?

B. Prus "Lalka"- dla przypomnienia przed matura


Pytania dla osób nominowanych przez nas :)

1) Piszesz pamiętnik?
2) masz dziecko/dzieci?
3) jaka jest tematyka Twojego bloga?

4) z jakiej współpracy byłabyś najbardziej zadowolona?
5) czy jesteś w stanie oddać swój ostatni grosz potrzebującym?
6) jaka jest Twoja ulubiona ,bądź motywująca Cie piosenka?
7) czytasz książki?
8) Jaki masz plan na życie?
9) czy zrealizowałaś jakieś swoje marzenie?
10) ulubiony kolor i dlaczego ?
11) opisz siebie w kilku zdaniach :D

Nominujemy


Pozdrawiamy! :*
UDOSTĘPNIJ TEN POST

20 maja 2015

Czy podróż autobusem jest bezpieczna dla dziecka?

Dzisiaj wybraliśmy się autobusem w podróż, stąd też ten wpis. Dla niektórych mam może się przyda.

Autobus nie jest niestety zbyt komfortowym środkiem lokomocji dla rodziny z dziećmi. Mało miejsca, długie przebywanie w tej samej pozycji, często brak dostępu do toalety, przystanki tylko o określonych porach - to nie zachęca.

Co prawda dziecku do 4 roku życia w Polsce przysługuje przejazd bezpłatny. Ale taki plus moim zdaniem to nie jest plus , gdyż nie należy mu się osobne miejsce. Jeśli jest więcej pasażerów, musi podróżować na kolanach rodziców. To może okazać się męką zarówno dla niego, jak dla nas rodziców. Lepiej więc jednak wykupić dla dziecka osobne siedzenie.

 Najlepiej niech usiądzie przy oknie - ciekawiej i w razie potrzeby można je otworzyć. Choć u nas to się nie sprawdza. My siadamy z przodu zaraz przy kierowcy. Najlepiej wybierajmy miejsce z dala od osi kół, wtedy unikniemy największych drgań autobusu i podróż będzie przyjemniejsza.

 Niemowlę przewozimy w foteliku samochodowym - to znacznie bezpieczniejsze. W razie nagłego hamowania nie przygnieciemy go swoim ciężarem ani nie wypadnie nam z rąk. Niestety przewijanie i karmienie w podróży autobusem jest nieco utrudnione. Ale jak to się mówi "Polak potrafi" :)

 Wykorzystujmy przystanki na trasie. O ile to możliwe. Warto się przewietrzyć.
 W autobusie częściej niż gdy jedziemy samochodem mogą towarzyszyć dziecku objawy choroby lokomocyjnej. My właśnie mamy ten problem, ale mamy sposoby na to jak zaradzić tej chorobie. Jeśli ktoś chce poznać nasze metody, wystarczy napisać w komentarzach ;)

 Inną przeszkoda jest fakt, że w autobusach bez klimatyzacji jest zwykle duszno. A w tych z klimatyzacją może z kolei być za zimno. Taka podróż, może być wtedy nie przyjemna dla rodziców jak i dzieci, zwłaszcza dla niemowlęcia, ponieważ może zakończyć się przeziębieniem.

*   *   *

A to nasze zdjęcia z dzisiejszej podróży :)





Pozdrawiam :*
UDOSTĘPNIJ TEN POST

18 maja 2015

Gdzie ten język polski?

Od zawsze jest tak, że język ewoluuje, zmienia się, upraszcza, upiększa. To normalne. To w porządku. Nie sądzę jednak, że do naszego ojczystego języka powinno wkradać się tak wiele obcych słów. Czasem mam wrażenie, że niedługo przestaniemy mówić po polsku. Gdzie się nie obejrzeć, gdzie nie przebywać, gdzie nie nadstawić uszu, tam słychać coraz więcej słów angielskich wplecionych w polskie zdania. W czasach początku demokracji i zachłyśnięcia się luksusem zachodnich państw, przejawiało się to głównie w nazewnictwie firm, rosnących jak grzyby po deszczu. Teraz wkradło się na dobre także do naszej mowy.
Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każde słowo da się zastąpić naszym, drażni mnie jednak fakt, że słowa, które określają daną rzecz w naszym języku, wypadają z obiegu zamienione na ich obce odpowiedniki. Dla przykładu niech będzie: "event". Używane gdzie się da i ile razy się da. Nie wiem, czy ciężko jest powiedzieć, że miało miejsce ważne wydarzenie? Jeszcze rozumiem między znajomymi w mowie potocznej, ale fala obcych słówek wtrącanych bez sensu, dotknęła też media szerzące wiedzę i oddziałujące na ludzi. Na stronie jednej z lokalnych telewizji jest ogłoszenie, informujące o tym, że któregoś dnia o którejś godzinie odbędzie się: "EVENT z okazji dnia psa". Żartobliwie dodając słownikiem zasłyszanym na przystanku autobusowym powiem: zapewne miłośnicy czworonogów będą mieli niezły FUN. Gdyby usłyszała to np. moja babcia zapewne "lukłaby" na mnie dziwnie i nie wiedziała o co "kaman". - Czy to nie brzmi śmiesznie? I umyślnie nie będę pisać oryginalnie, może takie spolszczenia lepiej dopełnią tego, co chcę przekazać.

Zaczęłam się zastanawiać, czy to konieczność by tak mówić, czy nadal tylko szpan? A jeśli szpan, to przed kim? Przed tym, co zna języki, czy przed tym, który nie zna? 

Przeraża mnie również, fakt że po polsku nie potrafią wysłowić się ludzie wykształceni. Wysoko wykształceni. Zajmujący wysokie stanowiska w firmach. A może to, że mówią: "zaraz mamy miting w konferensrumie" ma świadczyć o ich pozycji? Dla mnie jest to po prostu śmieszne.

Zauważyliście, że teraz nie spotykacie się już z kimś twarzą w twarz? Teraz odbywa się to: "fejs tu fejs". Ciężko jest się także umówić na zakupy. To nie wypada wręcz. Teraz trzeba iść zrobić "szoping"! 

Sportowcy polscy też są biedni. Wyobraźcie sobie, że nie mają już trenerów. Teraz o wszystkim rozmawiają z "kołczami". Hm, może dlatego mamy, takie kiepskie wyniki w większości dyscyplin sportowych?

Zastanawia mnie, dlaczego Polacy tak nie szanują tego, co nasze. Języka, kultury, obyczajów. Dlaczego tak bardzo zapatrzeni jesteśmy na inne kraje, że nie zauważamy tego, co w naszym jest wartościowe? Dlaczego Francuz przyjeżdżając do Polski stara się, choć kiepsko czasem mu to wychodzi, mówić po naszemu, nie po angielsku, tylko po polsku? Dlaczego ten sam Francuz u siebie w kraju, nie chce rozmawiać z turystami po angielsku, tylko żąda by mówiono po francusku, a ja Polka będąca u siebie w kraju, dość że przyzwyczaiłam wszystkich, że mówię innymi językami, to jeszcze swój własny zanieczyszczam tandetnymi słówkami? Nasuwa się też pytanie, dlaczego skoro sami siebie nie szanujemy, oczekujemy tego od innych? Najpierw się sprzedajemy, włącznie z własnym językiem, a potem jesteśmy zdziwieni, że inne państwa załatwiają wszystko za naszymi plecami.

Cóż, możecie się ze mną nie zgodzić, ale uważam, że słówka angielskie bzdetnie wtrącane do naszych wypowiedzi, a co gorsza do wypowiedzi słyszanych nawet od prezenterów telewizyjnych, po prostu szpecą nasz język i wystawiają mówcę na śmieszność. Te wszystkie "niusy", "dizajny", "imidże" itp. są zwyczajnie zbędne i tandetne. 

Oby ta śmieszna moda szybko minęła i oby doceniany i podziwiany był ten, kto umie pięknie mówić przede wszystkim po polsku.



UDOSTĘPNIJ TEN POST

8 maja 2015

Czy to wina facetów czy nas kobiet?

Na początek chciałam Was przeprosić za moja nieobecność na blogu. Głównym powodem jest matura. Za mną mam już 3 egzaminy pisemne(polski, matematyka, angielski), zostało jeszcze: jeden pisemny(geografia) i dwa ustne(angielski i polski). Wniosek: połowę mam już za sobą, jeszcze połowa. Nadrobię na pewno ten czas. A ty czasem zapraszam do czytania :)

*   *   *

Dlaczego kobiety poddają się operacjom plastycznym? Dlaczego powiększają piersi, wstrzykują botoks? 
Panuje przekonanie, że to przez facetów. Coś w tym chyba jest.

No bo pomyślmy, niby faceci w większości twierdzą, że lubią to co naturalne, ale oglądają się za sztucznymi dużymi biustami. I jeszcze twierdzą, że na pewno są naturalne, bo oni faceci znają się na tym najlepiej. Rentgen w oczach, kształt i sposób opadania biustu, teorii jest wiele, prawda taka, że nie odróżniają dopóki nie zobaczą gołego.
Niby mówią, że nie lubią kiedy kobieta się maluje, że ładniej wygląda bez makijażu, ale uwagę z reguły przyciągają wypacykowane laski ze sztucznymi rzęsami w opiętych sukienkach.
Niby każdy mąż mówi: "kochanie dla mnie we wszystkim wyglądasz ładnie", ale jak tylko założysz ekstra ciuch, szpilki i narysujesz sobie ładnie twarz to prawie gwiżdże z zachwytu. Czemu zatem nie gwiżdże codziennie?!
Niby śmieje się z kremów za 100, 400, czy 800 zł, co to wg reklamy mają kobietom zlikwidować zmarszczki, ale wszem i wobec mówią, że kobieta powinna o siebie dbać. Nie obejrzą się za spaloną słońcem wiejską pięćdziesiątką, tylko za zadbaną dojrzałą panią.
Niby jesteśmy dla nich idealne w swej naturze, ale nie dostrzegają problemu starzenia się. Chociaż? Może dostrzegają i to właśnie dlatego po nastu czy dziestu latach wspólnego życia, wymieniają nas na młodsze, ładniejsze, zgrabniejsze, nie pomarszczone modele.
Chyba ze względu na to kobiety robią wszystko, by wyglądać lepiej, nawet jeśli mają iść pod nóż. Czy daje to gwarancję na długi i udany związek i zatrzymanie wymarzonego mężczyzny przy sobie? Raczej nie, ale psychika dobrze pożywiona sprawia, że taka kobieta nie załamie się na tyle głęboko by czynić głupstwa przez faceta. Jej nowy atrakcyjny wygląd z pewnością nie pozwoli na pogrążenie się w zbyt długiej czarnej rozpaczy. Można zatem pokusić się o stwierdzenie, że może to i dobrze, a sformułowanie "przez facetów" ma pozytywny wymiar i jeszcze powinniśmy im podziękować?

Źródło zdjęcia:http://www.mojesentencje.com/7025/przez_facetow.html


Pozdrawiam :*
UDOSTĘPNIJ TEN POST
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.