28 września 2015

Testuje z TZU #1: Wypełniacz ust lustrzany blask

 Witajcie!

Dnia 29 sierpnia tego roku stałam się najszczęśliwszą osobą na świecie. W tym dniu zaczęłam pierwszą blogową współpracę. Jest to współpraca z przemiłym Panem Michałem z bloga Twoje Źródło Urody. Dziękuje raz jeszcze. W ramach współpracy otrzymałam dwa produkty do przetestowania. W tym poście zrecenzuje jeden z nich. 



Wypełniacz Ust Lustrzany Blask marki Dermo Future Precision

Zawartość opakowania: 12ml
Cena: ok.20 zł

Zdanie producenta:

"Alternatywą dla trwałego powiększenia ust stał się Wypełniacz Ust Lustrzany Blask, który powiększa i wypełnia wargi. Klinicznie potwierdzony, dzięki swej zmikronizowanej strukturze i zawartości Super Size Complex sprawia, że usta nabierają koloru, ujędrniają się, pobudzenie zostaje krążenie. Działa mechanicznie jak poduszka, podpora dla zapadniętej skóry. Zastosowana innowacyjna technologia nie tylko nie podrażnia ust, ale stymuluje ich gładkość i wypełnia zmarszczki palacza wokół ust. Witamina B5 łatwo wnika w głąb skóry,  zmniejsza utratę wody przez naskórek i skutecznie nawilża skórę,  nadając jej miękkość i elastyczność. Witamina E, zwana także witaminą młodości, jest jednym z najskuteczniejszych wymiataczy wolnych rodników odpowiedzialnych za przedwczesne starzenie się skóry, skutecznie i szybko wnika w nią, wzmacniając jej bariery ochronne. Efektem tego działania jest odbudowa warstw lipidowych, włókien kolagenu i elastyny w naskórku oraz zwiększenie jego ochrony przed czynnikami zewnętrznymi. Olej rycynowy date rewelacyjne efekty w postaci długotrwałego nawilżenia i nabłyszczenia skóry ust. Badania kliniczne potwierdzają wyraźnie większe usta i mniejsze zmarszczki, pierwszy efekt już po 5 minutach od zastosowania. Po 28 dniach stosowania usta stają się wypełnione i powiększone, a zmarszczki znikają."





Sposób użycia:

Kilkukrotnie w ciągu dnia nakładać preparat na skórę ust. Dla pogłębienia efektu stosować wieczorem, przed snem. Po kilku minutach od pierwszego użycia usta są wypełnione i ujędrnione, nabierają kolorytu, a zmarszczki wokół ust zmniejszają się. Po 28 dniach stosowania usta stają się powiększone i wypełnione, a zmarszczki wokół nich znikają. 

Moja opinia:

Początkowo byłam z lekka przestraszona efektu jaki będzie po stosowaniu preparatu. Nie było czego się bać, efekt jak uzyskałam nie jest straszny. Producent zapewnia, że już po 5 minutach są efekty, nie u mnie. Dopiero po kilku dniach zaczęło się coś dziać. Fakt usta są nawilżone, dołki "zmarszczki" na wargach trochę wypełniło, dzięki czemu usta są gładkie i miękkie oraz elastyczne. Produkt jest lepki, czego nie lubię. Preparat jest tani i łatwo dostępny więc będę go stosować stale. Chociażby dlatego, że poprawia kondycję naskórka warg, szybko się wchłania i mogę po minucie pomalować usta normalną szminką lub błyszczykiem. Efekt mi się podoba, usta wyglądają pełniej, a pomadka na nich wygląda rewelacyjnie. 

Niżej pokaże jak usta się zmieniły po użyciu tego produktu. 

* Przed stosowaniem preparatu


* 2 Tydzień 


* Po 28 dniach 



Polecam ten produkt!

Pozdrawiam :*


UDOSTĘPNIJ TEN POST

27 września 2015

Recenzja #2: Silcatil - sztyft ochronny do stóp

Drugim produktem, o który mnie prosiliście by przedstawić Wam moją opinię jest nim sztyft ochronny z firmy Silcatil. Jest to drugi produkt z siedmiu kosmetyków, które znalazły się w lipcowym pudełeczku ShinyBox. W pudełeczku był produkt pełnowymiarowy w cenie 19 zł. Jak dla mnie za wysoka cena ze względu na jego działanie. Dlaczego? Czytajcie dalej.


Zdanie producenta:

"Tworzy na skórze cienką, niewidoczną warstwę, która skutecznie chroni stopy przed otarciami, a w konsekwencji przed powstawaniem pęcherzy i odcisków. Zawarty w produkcie skwalan oraz olej jojoba dodatkowo intensywnie odżywiają i nawilżają skórę, a także zwiększają jej elastyczność."


Sposób użycia:

Cienką warstwę nanieść na stopy, na miejsca ze skłonnością do powstawania otarć lub pęcherzy.

Moja opinia:

Nie miałam nigdy takiego produktu, zawsze uważałam, że one są nie użyteczne, nie praktyczne, hmm.. nie wiem jak to określić. Po prostu myślałam, że to nie zadziała. Na wyjazd kupiłam sobie śliczne czarne balerinki. Nie dłużej jak miałam je na nogach, zaczął się mój koszmar..

Pęcherzyki...
Nie znoszę ich... Wy pewnie też.

Pierwsza myśl jaka mi przyszła do głowy, to produkt z lipcowej edycji ShinyBox. Używałam go na różnych etapach pęcherzyka, czy pęcherzyku. Nie ważne, wiadomo o co mi chodzi. Zapewne znajdą się tu tacy, którzy tylko czekają na mój błąd. Dobra! Mniejsza o to...

Wracając do tematu to szału on nie robi. Zmniejsza ale nie likwiduje ryzyka otarć. Mimo stosowania produktu pęcherzyki były, może nie takie jak przed używaniem, ale nie zmieni faktu, że były.

Cena z taką jakość jak na moje oko, za wysoka względem jakości. Ja bym dała za ten sztyft max. 9-10 zł.


A jak jest Wasza opinia o nim?

Pozdrawiam :*





UDOSTĘPNIJ TEN POST

15 września 2015

Woski: Yankee Candle #2

Z czterech zapachów dostępnych w kolekcji Q3, zdecydowałam się na aż jeden wosk. Najbardziej ciekawił mnie Kilimanjaro Stars, zarówno jego kolor, nazwa, aż w końcu sam opis sprawiły, że to on pierwszy wylądował w koszyku. Czemu tylko jeden, bo reszty nie było, szok.. Ale jak to mówią nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, prawda? Następnym razem wezmę więcej.


"Kilimanjaro Stars - aromat czystego górskiego powietrza splecionego z chłodną nutą mięty i ciepłą paczulą."




Kilkukrotnie już go odpalałam i za każdym razem nie mogę się nadziwić temu zapachowi. Jest bardzo intensywny, rześki, ale ma w sobie bardzo charakterystyczną nutę, która wyróżnia go na tle miliona innych rześkich zapachów. Ciężko jest go opisać, trzeba po prostu powąchać :). Zupełnie inaczej pachnie na "sucho", mnie urzekł dopiero po zapaleniu, ale już pierwsze nuty trafiające w mój nozdrza sprawiły, że na pewno zrobię niemały zapas tego wosku. Podobnym do niego zapachem jest Midsummer's Night. Te oba zapachy mogłabym uznać za męskie. Lubię je, ponieważ przypominają mi o moim D. Tak bardzo rzadko się widujemy. Dzięki tym zapachom napływaj miłe wspomnienia i tęsknota jest mniej odczuwalna, jakkolwiek to brzmi.




Zamówienie na inne woski już poszło, także niedługo będą inne recenzje i inne zapachy.


Pozdrawiam :*
UDOSTĘPNIJ TEN POST

5 września 2015

Kuchcik #2: Brzoskwiniowy ślimak czyli ciasto z brzoskwiniami.


Podróże kształcą i dobrze wie o tym każdy z nas. 
Nie tylko poznajemy nowych ludzi, podziwiamy widoki czy przeżywamy niesamowite przygody. To także odkrywanie nowych smaków i kosztowanie potraw, o których wcześniej nigdy się nawet nie słyszało. I dlatego przychodzę do Was z ciastem, którego pewnie nie widzieliście. Moja ciocia takie zrobiła, od razu wzięłam od niej przepis i przekazuje go dla Was.


Składniki:

- 500 g brzoskwiń
- 100 g cukru 
- 200 g miękkiego masła 
- 400 g mąki
- 250 g jogurtu 
- 1 opakowanie proszku do pieczenia
- 1 paczka cukru wanilinowego


Wykonanie: 

#Ciasto: Mąkę wrzuć do miski, dodaj odrobinę soli, proszku do pieczenia, cukru waniliowego i nie zapomnij także o maśle. Następnie mieszając dodaj jogurt. Ciasto powinno być dobrze wyrobione. Dodaj więcej mąki, jeśli poczujesz taką konieczność. Później rozwałkuj ciasto na grubość około 3 mm i długość ok 30 cm. Pokrój je na paski o szerokości 7-8 cm.


         


Do środka każdego paska ułóż blisko siebie brzoskwinie. Następnie posyp je cukrem i zawiń wszystko.



Włóż ‚kiełbaski’ do natłuszczonej tortownicy (26 cm). Wsadź ją do piekarnika nagrzanego do 180°C na około 30-40 minut.


Na sam koniec wystarczy udekorować odrobiną cukru pudru i gdy ciasto jest jeszcze lekko ciepłe, podać je gościom.







Z reszty ciasta, zrobiłam bułeczkę, która ledwo uszła z życiem przy zdjęciach. Mój mały łakomczuszek chciał ją zjeść. Zaraz po zdjęciach już jej nie było :)











 Smacznego! :*








UDOSTĘPNIJ TEN POST
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.