13 listopada 2016

Okiem Sherlocka #13: Ścieżki przeszłości


Dzięki uprzejmości Pani Edyty miałam okazje najbliższe dni spędzić w towarzystwie Weronki i Julki. To był czas takich emocji jak nigdy dotąd nie miałam. W sumie, to nadal mam w głowie mnóstwo pytań, a chęć poznania autorki jest większa niż na początku. Zapraszam do recenzji!




Tytuł: Ścieżki przeszłości

Autor: Edyta Kowalska
Wydawnictwo: Poligraf
Data wydania: 28 października 2016
Ilość stron: 184

Ścieżki przeszłości to kontynuacja losów Julii, głównej bohaterki Ścieżki życia. Jeśli jeszcze jej nie znacie jakimś cudem, to wystarczy, że klikniecie TU. Z Julią bardzo się polubiłam, ba.. nawet można powiedzieć, że się z nią utożsamiłam. Czas oczekiwań na jej dalsze losy, był niezwykle ekscytujący. Bardzo mnie ciekawiło, co będzie dalej. Ale to, co zobaczyłam przeszło moje najśmielsze oczekiwania. W pierwszym momencie rzuca się podział na dwie części, gdzie pierwsza to wzruszająca historia babci Julki, zaś druga to kontynuacja losów Julii. 

Ścieżki przeszłości czasem zataczają kręgi, z którymi wcześniej czy później musisz się zmierzyć (…) Kiedy już stawisz im czoło i zrozumiesz je, łatwiej będzie ruszyć w dalszą drogę.


W pierwszej części poznajemy Weronkę - babcię Julii, która była niezwykłą kobietą. Historia zaczyna się, gdy Weronka ma 13 lat, a na świecie panowała wtedy II Wojna Światowa. Pewnej nocy wydarzyła się tragedia. Cała wioska została spalona przez niemieckich żołnierzy, nikt nie przeżył z jednym wyjątkiem, którym była właśnie Ona. Jest to wyjątkowa dziewczyna, później kobieta. Straciła wszystko co kochała, a mimo to potrafiła z podniesioną  głową iść przez życie, patrząc z nadzieją w przyszłość. Gdzie my po jednej porażce nie potrafimy już o niczym innym myśleć i użalamy się nad sobą. No nie da się tego tak opisać, te uczucia, ten stan trzeba przeżyć czytając książkę. Ja czytając pierwszą część "ryczałam jak bóbr". To jest tak opisane, każdy szczegół, nawet można pomyśleć, że są to czyjeś wspomnienia przelane na papier. 

W drugiej części jest kontynuacja losów Julii. Otrzymała list z Danii, w  którym mowa o podróży do tamtego kraju. Tam miała się czegoś więcej dowiedzieć o babci. Nie spodziewała się jednak tego co babcia przeżyła - śmierć rodziców, wojna w tle, zmiana tożsamości i inne przeciwności losu. 

A zakończenie… hmm… spodziewałam się czegoś takiego "łał". Jak dla mnie zbyt standardowe, stąd też moje lekkie rozczarowanie. Jednak nie wyklucza ono tego, że książka jest wspaniała. Historia jest wzruszająca, nie sposób się od niej oderwać. Pani Edyta potwierdza, że od przeszłości nie da się uciec. Podobnie jak pierwsza powieść i tą mianuje do ulubionych.


Za możliwość przeczytania tych powieści dziękuję autorce Edycie Kowalskiej.
UDOSTĘPNIJ TEN POST

2 komentarze :

  1. Będę musiała przeczytać! Obserwuję i mam nadzieję, że również zaobserwujesz mojego bloga : iobiektywwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.